|
Topiący się w świecie fantazji... racjonalista. Ledwie pełnoletni.
Blog > Komentarze do wpisu
FF
Wiem, że każdy raz kiedy wchodzi tu ktokolwiek jest dla mnie policzkiem, bo nie widać tu niczego nowego. Wiem, że najpierw starając się o czytelnika, później go zostawiając robię źle. Wiem, że to nie w porządku w stosunku do co najmniej jednej osoby, a nawet jeśli jest ich więcej, to przepraszam. Jeśli ktoś poświęca dla mnie chwilę by wejść, to arogancko zostawiam go o niczym, wiem i przepraszam. Ale tak jak to już niegdyś napisałem, blog ten kiedyś żywy, staje się dzisiaj raczej kartką głębokich myśli, niż zapisem myśli zawodowo-hobbystycznych. Zresztą jeśli znalazłaby się chociażby ta jedna osoba śledząca od jakiegoś czasu tutejsze wpisy, stwierdzi to sama bez mojej pomocy. Wnioskować z tego by należy, że każdy kolejny wpis jaki się tu zamieszcza jest natchniony głęboką myślą i emocją. Zapewne słusznie.
A dzisiaj po raz kolejny lekkie nawiązanie do erotyzmu, bo tak się jakoś składa, że te „głębsze myśli” jakie nieraz mi towarzyszą, wiążą się z tym nieodzownie. Tym razem zainteresowało mnie dosyć intensywnie pojęcie, które pewnie większość z regularnych internautów już widziała, choć niekoniecznie zastanawiała. Chodzi mianowicie o „fuck friends”, co gdybyśmy chcieli tłumaczyć dosłownie, okazało by się niezbyt sympatyczne, a nawet nienawiązujące do rzeczywistej interpretacji. Bo choć pierwsze skojarzenia negatywne, to sens zupełnie przeciwny. Dla formalności przypomnę tylko, że generalnie chodzi o utrzymywanie bliskich, fizycznych zażyłości z przyjacielem. Osoba z którą jesteśmy blisko, a która nie jest naszym partnerem, jak się okazuje może się okazać również bliska fizycznie. Oczywiście na naszych forach głosy skrajnie konserwatywne, wszyscy negują i potępiają. Idea niezobowiązującego seksu jest jednak niedopuszczalna, a żadne argumenty będące „za”, nie dochodzą do świadomości. Chyba, że strona stosunkowo młoda i męska – to tak, widać akceptacje. A dlaczego ja się tego uczepiłem? - Chyba coraz dokładniej dociera do mnie brak szans na normalny związek, więc podświadomie szukam innych opcji. Przyjaciół, ekm, przyjaciółki mam, dlaczego by więc nie zbliżyć się jeszcze bardziej... Szkoda, że na tego typu pytania zawsze muszę mieć odpowiedź. Dlaczego przyjaciółka miała by się pchać w coś co najmniej dziwnego i ryzykownego jednak. Dlaczego miałaby robić coś, co w oczach społeczeństwa jest jednak swojego rodzaju patologią. Dlaczego, po co i dla kogo? Bo przecież nie dla siebie. Oczywiście nie znajdę takiej przyjaciółki. Ale najwyraźniej musiałem to sobie napisać by dotarło. A przy okazji mam wpis, którego dawno nie było. Ale przyznacie, że „ff”, jest interesujący? sobota, 29 listopada 2008, mikosblog
|
|