|
Topiący się w świecie fantazji... racjonalista. Ledwie pełnoletni.
Blog > Komentarze do wpisu
Nadzieją żyj, mały
Miał jeden mały kiedyś pewność, że obraz fikcyjny stanie się jutrem. Trwał w tym przekonaniu długo, co dzień powtarzając sobie, że jutro... Ale przez większość czasu wolał nie myśleć, wolał nie czekać i nie dręczyć się, bo koniec swój tu bliski. Tylko wieczorem myślał sobie, ach, jutro!
Nadzieja zawsze żywa. Nadzieja swoją drogą. Powinno się ją raczej dozować w najmniejszych ilościach, by nie stała się w żadnym wypadku celem samym w sobie. Mieć nadzieje, by ją mieć. By działo się coś, by widzieć sens. Podobnie i wmawiać sobie można wszystko, wszystko by lepiej się poczuć, poprawić nastrój i ukorzenić nadzieje. Przechodząc dzisiaj korytarzem tzw. „domu spokojnej starości” usłyszałem niezbyt głośny, ale jednak radosny głos staruszki, która przekonana, że pomogła jej papryka, którą je stale od kilku dni. Nie mam pojęcia o co chodziło, ale pomogła jej papryka. Wszyscy wokoło kiwali głową, wierząc w paprykowy cud, albo raczej zrażać nie chcieli staruszki, która ocknęła się właśnie nadzieją. Uzdrawiająca papryka, jak paląca się zapałka zwiększająca efekt cieplarniany. Tej pani równie dobrze suche pieczywo mogłoby pomóc w uzdrowieniu, czy raczej podzdrowieniu. Niczego w tym nie ma. Sensem tylko stała się nadzieja, której nikt jej nie chciał odbierać. Myśląc chyba: niech wierzy, niech ma nadzieje. A brak w tym rozsądku. Oczywiście to nie atak na starszą kobietę, staruszce trzeba już tylko dobrych wieści. Ale nie w moim przypadku. Nadziei owszem, nie mówię nie. Jednak tylko wtedy, gdy jest ona choćby w najmniejszym stopniu uzasadniona. Gdy mając ją, nie muszę sam czuć się idiotą zawierzałym i naiwnym. Okłamującym samego siebie, tylko po to, by lepiej się poczuć. Myślę o prawdzie, a prawda jest pusta. Fikcyjny obraz jest tam, ja jestem tu. czwartek, 09 października 2008, mikosblog
|
|