|
Topiący się w świecie fantazji... racjonalista. Ledwie pełnoletni.
Blog > Komentarze do wpisu
Chwila mrożąca, wszystko upadło
Bo ten blog już chyba pozostanie miejscem mojego smutku i bezsilności. Nie było mnie dawno, fakt. Dlaczego jestem teraz? No właśnie.
Upadła wczoraj wartość. Upadło marzenie, które choć błahe, śmieszne, złudne, naiwne i żałosne było jednak moim sensem. Sensem życia zupełnie na serio. Miłość, bo o niej oczywiście znów, jednak dzisiaj jako krzyk, rozpacz i przez łzy. Zapytaj co czuje - bezsilność. Cholerną bezsilność jaką znam od zawsze, a która znów dała mi porządnego kopa. Dzisiaj sam nie mam pewności, ale raczej na pewno blog ten powstał ze względu na dziewczynę, dziś już kobietę, która nie robiąc względem mnie nigdy nic, dostarczała mi zawsze emocji skrajnych. Dawała mi chwilowe szczęście i długotrwały smutek. Dzisiaj to już chyba nie jest smutek, a załamanie. Ale skakać, łykać cokolwiek czy strzelać do siebie zamiaru nie mam, więc spokojnie. Pisałem tutaj przede wszystkim o tym co myślę i co czuje. Choć brzmi to wyjątkowo niemęsko, to sory, nie jest to dla mnie dzisiaj ważne. Kompletnie, bo dzisiaj jestem wyjącym do ściany psem, bezsilnym. Wczoraj chciało mi się rzygać, dzisiaj nie chce myśleć już o niczym. I mam w sobie cholerną pustkę, bez pomysłu i chęci. Dlaczego? Podczas ostatniej wielkiej imprezy podczas której świętowaliśmy moją pełnoletność rozmawiałem z nią. Zapytałem przy tym, czy jest z facetem o którym wielokrotnie już słyszałem. Nie odpowiedziała, a gdy nalegałem - wyszła. Uniknięcie jasnej odpowiedzi było oczywiście potwierdzeniem dla mnie, ale czy chciałem w to wierzyć? Zostawiłem to, zapomniałem i poszedłem dalej swoją drogą. Nie chciałem o tym myśleć nawet. Wczoraj jadąc samochodem zobaczyłem ich idących deptakiem. Wtuleni w siebie, uśmiechnięci, rozmawiali o czymś. Musiała mnie widzieć. Musieli. Jeden ułamek sekundy stał się odpowiedzią i zniszczeniem dla ponad sześciu lat miłości. Prawdziwej miłości i możecie twierdzić co chcecie, że taki wiek, że zauroczenie, że przejdzie. Nie. Od kilku lat przyrzekałem sobie, że będę na nią zawsze czekał, że jest to jedyna kobieta z którą naprawdę mógłbym być. Tylko ona, żadna inna choćby czuła coś do mnie co już wydaje się dowcipem, nie może tego dostać. Tak jak i ja nie dostaje. Ale nadzieje, wiarę wciąż gdzieś w sobie miałem. Czy mam dzisiaj? Nie wiem. Ale z całą pewnością była, to JEST miłość moja prawdziwa, moja jedyna. Zapewne nie będę jej miał nigdy, pewnie już zawsze przyjdzie mi patrzeć na jej uśmiech w objęciach innego i kto wie, być może z latami ten obraz mi spowszednieje. Żadnych pocieszeń, żadnego - "będzie dobrze". Wiem, że gdyby nie choroba, gdyby nie to jakim jest, inaczej wszystko by się potoczyło. A tak jestem skreślony i naprawdę nie chce już nic. Kocham ją tak, że w każdej chwili życie oddaje, w ogóle zresztą słów nie odnajduje i zostawiam to, bo nie chce zwariować. Pewnie już zwariowałem. Jak ja ją kocham. Niby mały obrazek śmieszny. Niby nierealny, błahy i żałosny. Niby obrazek jeden mało znaczący. A w jego istocie marzenie gorące. Pragnienie pachnące i nadzieja. Żyła w nas wszystkich tak długo. Lecz się przerwała krucha niteczka. Pękła samotnie i w ciszy. Zapomniana, bez echa i płytka. Lat tyle co ślepych fantazji. Momentów zamysłu i trwogi. Ich końcem być miały wspomnienia. Na nic to było wszystko. Zbędne trudy i smutki. Niepotrzebna nadzieja. Jedna ulotna, mała to chwila. Jak błysk śmiertelny mrożąca. Strzeliła w sam środek piekła. A ono wybuchło na kolejne lata. Wrząc teraz wokoło rani i truje. Miażdżąc nadzieję sąsiada. środa, 27 sierpnia 2008, mikosblog
Komentarze
antonina63
2008/08/27 16:58:52
Nie nadarzam za Toba..wczesniej pisales o kobiecie ktorz zamierzala :latac: a teraz piszesz o innej. ie bede Cie pocieszac bo nie umiem i tez tego nie chcesz.Ale chcialabym zrozumiec Ciebie. Gratulacje z okazji urodzin,,czy napewno 18 tych.Pozdrawiam Cie cieplo Tonia
2008/08/27 17:21:32
Kobieta o której ostatnio pisałem jest poznaną przez Internet. To był przelotny można powiedzieć romansik, bo dążyliśmy do czegoś... to dłuższa historia, dzisiaj już nieważna, bo nieaktualna.
Kobieta o której mowa dzisiaj jest moją przyjaciółką od 10 lat. Tak, to nie pomyłka, bo znamy się od małych dzieci. Piszę przyjaciółka, bo tak to sobie kiedyś ustaliśmy. Ale ona doskonale wie, że dla mnie nie jest tylko przyjaciółką. Powoli chyba to ze mnie opada. Ta wczorajsza emocja. Trzeba sobie wytłumaczyć, że nie ma się szans i cóż, męczyć się ze samym sobą. Jedną mam miłość - teraz w objęciach kogo innego. Dzięki, tak - osiemnaste. 2008/08/28 23:15:28
Dzisiaj jest tak, że wygrywa strona o tym, żeby nie myśleć. Miałem trochę pracy i małe osiągnięcie powiedzmy sobie - zawodowe, choć to na razie wszystko hobby. Ale tekst który napisałem został dostrzeżony i zostanie opublikowany w czymś naprawdę dużym. Nigdy nie myślałem nawet, że mógłbym tam coś swojego zobaczyć, ale jakoś się udało. Trochę nie wiem jak opisać radość z tego powodu, niemniej jednak w tle mam cały czas ból. Ciekawe czy on przejdzie kiedyś. Staram sobie wbić mimowolnie do głowy, że tak się stało, więc tak będzie i cóż. Może kiedyś... A jeśli nie? Ucinam myśl.
2008/09/11 15:15:38
Gratuluje osiagniec i powiem Ci ze wcale mnie to nie dziwi.Masz wiecej zamowien?
2008/09/12 14:06:47
TAM nie ma nigdy zamówień. Tam piszą najznakomitsze umysły, nie jest to żadna komercyjna publicystyka. Jak na razie udało mi się raz, może uda się i drugi, choć poprzeczka zawieszona jest naprawdę wysoko.
Natomiast nieco lżejsze teksty regularnie ukazują się w pewnym lokalnym serwisie informacyjnym, co również mnie cieszy i pozwala nie myśleć o rzeczach... Pozdrawiam. |
|